Jaromír Nohavica - Hanba Sláva - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Hanba Sláva wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. Piosenkę Hańba zdrada napisał K. Daukszewicz Przetłumaczył i zaadaptował do realiów czeskich J. Nohavica Jaromír Nohavica - Vedd le az ingedet - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Vedd le az ingedet wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. mieć będę pod oknem. pergamin przyda mi się pędzel i tusz. bo będę bacznie obserwować ludzi kiedy. stary będę już. Gdy będę starszym panem. będę miał garnitur i. krawat wełniany. gdy będę starszym panem. będę zamiast wody pił. Jaromir Nohavica. Tłumaczenie utworu. Usiadłczarny mrok. Nadachach Petersburga Wszystko wkurza mnie. Zzabłąkanym psem Ostatnią kromkę dzielę Skórkę wypluł mięsa chce. KsiążęIgor. Dziśbierze mą kobietę Nad szklanką wódki. Wrosyjską gram ruletę Kruk złowieszczy. Nadachach Petersburga Diabli nadali go. Kometa - Jaromir Nohavica zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Kometa. Jaromír Nohavica - Divky chodi v satech z krepdesinu - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Divky chodi v satech z krepdesinu wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. Jaromír Nohavica tekst Tak mám jizvu na rtu: Jsem příliš starý na to, abych věřil v revoluci / a svoji velkou hlavu Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية Jaromír Nohavica - Poker - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Poker wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. Tłumaczenie piosenki: Zadzwońmy do słoneczka, Halo, halo Ciepła jest na świecie, Mało, mało Pokażże się i rozgoń Czarne chmury, A ja ci pomogę, Tam u góry, hmm Zadzwońmy do skowronka, Halo, halo Piosnek jest na świecie, Mało, mało Przyleć i zaśpiewaj, dla mnie, dla mnie Żyjemy przecież w jednym domie, hmm Zadzwońmy do Jaromír Nohavica - The Comet - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu The Comet wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. AhHidF7. J, Jaromír Nohavica Jaromír Nohavica - Mikymauz (CZ) Ráno mě probouzí tma sahám si na zápěstí zda mi to ještě tluče zdali mám ještě štěstí nebo je po mně a já mám voskované boty ráno co ráno stejné probuzení do nicoty Není co není jak není proč není kam není s kým není o čem každý je v sobě sám vyzáblý Don Quijote sedlá svou Rosinantu J, Jaromír Nohavica Jaromír Nohavica - Zatanci Zatanči má milá zatanči pro mé oči zatanči a vetkni nůž do mých zad ať tvůj šat má milá ať tvůj šat na zemi skončí ať tvůj šat má milá rázem je sňat Zatanči jako se okolo ohně tančí zatanči jako na vodě loď zatanči jako to slunce mezi pomeranči Jaromír Nohavica Cieszyńska Przekład Renaty Putylacher Gdybym urodził się przed stu laty w moim mieście w ogrodach Larischa kradłbym kwiatów całe wiechcie Dla mej wybranej córki Kamińskiego mistrza nad mistrze szewca lwowskiego kochałbym ją i pieścił chyba lat dwieście Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu u żyda Kohna ja i cieszyński klejnot sehr gut ma narzeczona Po polsku czesku niemiecku nieskładnie mówiłaby i śmiałaby się ładnie raz na sto lat cud się zdarza zázrak se koná Gdybym urodził się przed stu laty byłbym drukarzem u Procházki w dzień i noc na raty za marną gażę Miałbym piękną żonę trójkę dzieci patrzyłbym jak czas powoli leci w powijakach dwudziesty wiek długie życie pełne marzeń Gdybym urodził się przed stu laty w tamtej erze tylko dla ciebie zrywałbym kwiaty w to święcie wierzę Tramwaj na moście codzienny raban słońce by samo podnosiło szlaban obiadu zapach i pełne talerze Wieczorem śpiewałbym z Mojżeszem o dawnych wiekach lato rok tysiąc dziewięćset dziesięć za domem rzeka Widzę wyraźnie siebie tamtego rodzinne szczęście i cieszyńskie niebo dobrze że człowiek nigdy nie wie co go czeka Przekład Tolka Murackiego Gdybym się urodził przed stu laty w moim grodzie U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty w ich ogrodzie. Moja żona byłaby starsza córką szewca Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie by mieszkał. Kochałbym ją i pieścił chyba lat dwieście. Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu, w kamienicy Żyda Kohna, najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą byłaby ona. Mówiąc - mieszałaby czeski i polski, szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski. Raz na sto lat cud by się dokonał, cud się dokonał. Gdybym sto lat temu się narodził byłby ze mnie introligator U Prochazki bym robił po dwanaście godzin i siedem złotych brałbym za to Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię, w zdrowiu żył przez trzydzieści kilka lat na tym świecie I całe długie życie przed sobą, całe piękne dwudzieste stulecie Gdybym się urodził przed stu laty i z tobą spotkał U Lariszów w ich ogrodzie rwałbym kwiaty dla ciebie, słodka. Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę, słońce by wznosiło szlabanu powiekę A z okien snułby się zapach świątecznych potraw. Wiatr wieczorami niósłby po mieście pieśni grane w dawnych wiekach. Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć, za domem by szumiała rzeka. Widzę tam dzisiaj nas - idących brzegiem, mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem. Może i dobrze, że człowiek nie wie, co go czeka. przekład Jerzego Marka Gdybym w tym mieście mógł się urodzić przed stu laty w pana Larischa pięknym ogrodzie zrywałbym kwiaty Dla mojej narzeczonej córki szewca Kamińskiego co we Lwowie mieszka kochałbym ją i pieścił chyba lat dwieście Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu w domu u Żyda Kohna największym pośród cieszyńskich skarbów byłaby ona Znałaby polski i trochę czeski pár slov nemecky a smála by se hezky niech raz na sto lat cud się dokona cud się dokona Gdybym urodził się przed stu laty u Prochazki znalazłbym fach księgi oprawiać mógłbym i wypłaty oczekiwać w ustalonych dniach Miałbym trzydzieści lat troje dzieci zdrowie i żonę najpiękniejszą w świecie całe długie życie przed sobą całe piękne dwudzieste stulecie Gdybym w tym mieście mógł się urodzić przed stu laty w pana Larischa pięknym ogrodzie rwałbym ci kwiaty Tramwaj przez rzekę jeździłby, w końcu dałby się szlaban podnosić słońcu a z okien pachniałby świąteczny obiad Wieczór zagrałby Pod Mojżeszem starą pieśń o dawnych wiekach byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć a za domem senna rzeka Widzę nas wszystkich szczęśliwych: siebie żonę i dzieci pod cieszyńskim niebem dobrze że człowiek nigdy nie wie co go czeka przekład Artura Andrusa Gdybym się urodził przed stu laty w moim grodzie, U Larischów dla mej lubej rwałbym kwiaty w ich ogrodzie. Moja żona byłaby starszą córką szewca Kamińskiego, co wcześniej we Lwowie mieszkał. Kochałbym ją i pieścił chyba lat dwieście. Mieszkalibyśmy na Sachsenbergu, w kamienicy Żyda Kohna, najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą byłaby ona. Mówiąc – mieszałaby czeski i polski, szprechałaby czasem, a śmiech by miała boski. Raz na sto lat cud by się dokonał, cud się dokonał. Gdybym sto lat temu się narodził, byłby ze mnie introligator U Prochazki bym robił po dwanaście godzin i siedem złotych brał za to. Miałbym śliczną żonę i już trzecie dziecię, w zdrowiu żył trzydzieści lat na tym świecie I całe długie życie przede mną, całe piękne dwudzieste stulecie Gdybym się urodził przed stu laty i z tobą spotkał, W ogrodzie u Larischów rwałbym kwiaty dla ciebie, słodka. Tramwaj by jeździł pod górę za rzekę, słońce wznosiło szlabanu powiekę, A z okien snułby się zapach świątecznych potraw. Wiatr wieczorami niósłby po mieście pieśni grane w dawnych wiekach. Byłoby lato tysiąc dziewięćset dziesięć, za domem by szumiała rzeka. Widzę tam wszystkich nas – idących brzegiem, mnie, żonę, dzieci pod cieszyńskim niebem. Może i dobrze, że człowiek nie wie, co go czeka. PRZESZŁOŚĆ / MINULOST Około północy puka do bramy nieproszony gość Za węgłem stoi, patrzy na ciebie - twoja przeszłość Koszula, buty, włosy te same, zupełnie taka jak ty Chociaż kuleje, nadąża, jest obok, i mówi ci Jak zawsze: Oto mnie masz Taką mnie znasz Uchyl mi drzwi Siądźmy dziś ty I ja - Twoja przeszłość. W kieszeni chustka w węzeł związana, miałeś pamiętać, że Najważniejszego w supermarkecie nie kupi się To, co odeszło jak pociąg w dali, zginęło gdzieś we mgle Dziewczę zabrało jak bagaż w podróż i nie odda nie, tylko powie: Oto mnie masz Taką mnie znasz Uchyl mi drzwi Siądźmy dziś ty I ja - Twoja przeszłość. Drzewa olbrzymie i całkiem małe, posłanie z jedwabnej trawy Czerwony tramwaj, pionierskie czasy, same wielkie sprawy Z zadartą głową świat zdobywałeś, dziś raczej spać ci się chce A motorniczy, z tego tramwaju w głębokim jest już śnie Usłyszał: Oto mnie masz Taką mnie znasz Uchyl mi drzwi Siądźmy dziś ty I ja - Twoja przeszłość. Gruszki na wierzbach jednak nie rosną, teraz chyba to wiesz Przejrzyj jadłospis, tego co chciałeś, a jakoś nie dało się zjeść Boskie bakalie, słone migdały, rodzynki słodkie jak miód Ona ustawia teraz na stole, zaprasza, siada i znów Mówi: Oto mnie masz Taką mnie znasz Uchyl mi drzwi Siądźmy dziś ty I ja - Twoja przeszłość. Rozściel już pościel, zrób dla niej miejsce, ciepło przytuli cię Cicho opowie o tych, co byli, lecz już nie stawią się Litania osób, wszystkie pamiętasz, gawędzić możesz do woli Rano ją ujrzysz zwiniętą w kłębek i to cię uspokoi Usłyszysz: Oto mnie masz Tak mnie poznałeś Chodźmy więc razem Bądźmy tam Ty I ja - Twoja przeszłość. Tekst piosenki: Šest milionů srdcí vyletělo komínem svoje malé lži si lásko dnes prominem budeme tančit s venkovany na návsi vesnice budeme se smát mám tě rád Láska je nenávist a nenávist je láska jedeme na veselku kočí bičem práská v červené sametové halence podobáš se Evě i Marii dneska mě zabijí Mé děti pochopily hledí na mě úkosem třetí oko je prázdný prostor nad nosem pánbůh se klidně opil levným balkánským likérem a teď vyspává jinak to smysl nedává Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu