W zależności gdzie będziesz przekłuwała tego kolczyka , jeśli w studiu piercingu to raczej zapytają o zgodę rodziców. Na czas gojenia najlepszy labret albo sztanga, ewentualnie bananek. Potem możesz nosić wszystko co dasz radę tam założyć. Helix goi się około 8-16 tygodni - w zależności od organizmu, rodzaju biżuterii Jak namówić rodziców na anti-smiley 2013-09-04 15:32:11; drugie nie oczywiście jest też różnica cenowa ale myślę że 50zł to max za dobry kolczyk :P . Wiedzą o tych kolczykach i w sumie nic do nich nie mają. Nie kazali mi też wyjmować czy coś takiego. Jak już zrobisz i będzie po fakcie to raczej nie powinna nic mówić. Zobaczy, że ten kolczyk bardzo się tobie podobał i tak czy inaczej sobie go zrobilas ;p. Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: Jak namówić mamę na helixa? Nie trzeba wyprowadzać ich na spacer jak psa, można wsypać żwirek zapachowy żeby odchody tak nie śmierdziały, koty nie będą na ciebie skakać, cieszyć się jak wrócisz do domu, koty nawet są czasami bardziej leniwe niż żeby skakały po meblach i wszystko zrzucały z półek, wazony, szklanki, obrazy, nie będą wyrywać się ze Zobacz 3 odpowiedzi na pytanie: Jak namówić rodziców na węża? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web Moim argumentem na zrobienie sobie kolczyka (ja walczyłam akurat o kolczyk w pępku) było "Mamo, ale tylko na wakacje" :D i tak sobie go mam już z 4 lata. Każdy ma swój styl i jest inny. To jest tw styl i tw ciało to ty o tym decydujesz nie tw rodzice ! :) Zobacz 6 odpowiedzi na pytanie: Jak przekonać rodziców do kolczyków? [fquote=Sayuri]ak namówić ją na przekłucie nosa?[/fquote] Pokaż mamie, że strasznie podoba Ci się taki kolczyk, przekonaj ją, że wykonany w profesjonalnym studio nie naraża Cię na żadne infekcje etc. Imo, żebyś później nie żałowała decyzji, albo żeby Ci się ten kolczyk nie znudził ;]] 2.Jeśli chcecie żeby to wam rodzice kupili instrument z ich pieniędzy to może być ciężko ich namówić, no chyba że będzie to jakiś tani instrument np cymbałki lub flet. 3.Powiedz że gra na instrumencie rozwija i pomaga w nauce, ludzie umuzykalnienie są bardziej wrażliwi i poprawia to ich strukturę emocjonalną. Jak namówić rodziców na fajne wakacje ? moim rodzice nigdzie nie chcą jechać ze mną na wakacje np: nad morze czy w góry nigdzie jedyne co to wezmą mnie do wesołego miasteczka no i tyle w te wakacje miałam jechać do Niemiec do cioci ale zawsze jak pytam o to to nikt nie chce jechać miała też jechać do cioci do Gliwic ale nie bo słabe wyniki testów a jak o tym mówię to mama Jak namówić rodziców na pojechanie do galerii? Jadę jutro nad morze, chciałabym jechać do Koszalina do galerii, a oni ciągle tylko mówią, że dopóki nie skończę 18 lat to za mnie decydują, to jest denerwujące, mam z nimi łazić po jakiś parkach, iść 9 km na pieszo do jakiejś innej miejscowości zobaczyć głupie molo, a ja jak chcę jechać do galerii to robią wielkie halo. yKZz. Artykuły Styl życia TOP 20 pytań PsychoTesty Najlepsze odpowiedzi Pytania na temat: kolczyk-w-nosie Tematy: kolczyk w nosie Po której stronie kolczyk w nosie? Jutro robię kolczyk w nosie, ale zastanawiam się po , której stronie. Chciałam po prawej, ale już sama nie wiem. Po której lepiej? Jak macie to po której? Dla mnie to bez znaczenia prawa, czy lewa,... Kolczyki • Autor: Usiaa 2012-01-22 16:53:57 9 odp Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Tematy: kolczyk w nosie Pomoc - Jak zdobywać punkty i awansować w rankingu ? Zadawaj pytania, udzielaj odpowiedzi, oceniaj odpowiedzi innych. Generalnie im bardziej jestes aktywna, tym wyżej plasujesz sie w ranking Jak zdobywać rangi? Jak zdobywać punkty? Twoja przeglądarkablokuje reklamy Drogi użytkowniku,Dziękujemy Ci że nadal nas odwiedzasz. Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie. Dzięki odblokowaniu adblocka jesteśmy w stanie nadal funkcjonować i pomagać naszej społeczności. Dzięki za wsparcie! To okno zostanie zakmięte za 10 sek zapytał(a) o 17:30 Jak namówić rodziców na kolczyk w nosie? Od 2 lat truje dupe moim rodzicom odnośnie zgody na kolczyka zwanego nostrill, moja mama się już przekonała ale mój ojciec nie daje za wygraną. Chodzę do liceum, które nie ma problemu z kolczykami. Chciałabym przekłucie zrobić u profesjonalnego piercera, sama nie mam psychy i też nie chcę sobie tego skiepścić. Jedynymi argumentami mojego ojca są - "oszpecisz się", "będziesz tego żałować, zostanie ci blizna" i "jak skończysz osiemnastkę zrobisz co chcesz"... Odpowiedzi Słuchaj swojego ojca. Ma dużą rację. Ale to w Twoim interesie. Zastanów się nad tym. Kozodel odpowiedział(a) o 17:31 Zależy ile masz lat jak np. 17/16 to poczekaj do 18 a jak 14/15 to spróbuj przekonać go argumentami typu przecież to nos nie będzie widać blizny albo powiedz mu że w razie czego można go wyjąć i po sprawie Stary ma rację, jak będziesz miała 18 to sama sobie zrobisz, na razie nie ma takiej opcji Jeśli masz 16 lat to poczekaj dwa lata, to nie tak dużo. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Dzisiaj będzie notka z cyklu Mama w Glanach się wymądrza i radzi młodemu pokoleniu metalowców, jak przekonać rodziców do zmiany stylu. Hm... Nie wiem, czy dobrą metodą jest robienie z dnia na dzień epickiego "kaming autu". Mam na myśli - jednego dnia idę do szkoły w sukience w kwiatki, a drugiego full goth - stylizacja rodem z Castle Party :P Można tym przysłużyć się o klasyczne "Tak z domu nie wyjdziesz!", "Zmyj ten makijaż!", "Pozdejmuj te obroże!". No bo taka reakcja to szok, nie ma się co oszukiwać, zwłaszcza, jak rodzicom styl alternatywny jest obcy. Pamiętaj! Gorset czy glany nie zrobią z Ciebie gota/metala, jeżeli nie będziesz tego czuć w środku. Jeżeli jednak jesteś przekonany, że to jest Twoje miejsce, Twój azyl, możesz powoli i stopniowo to uzewnętrzniać. Jak to było ze mną? Otóż mając lat... 12 zafiksowałam na punkcie Evanescence (no coooo :P). W mojej rodzinie, otoczeniu, ba! w moim mieście nie było NIKOGO z tych klimatów. Nikt nigdy nie pokazał mi "ciemnej strony mocy" - to wszystko samo we mnie dojrzewało. Nikt nie pokazał mi muzyki, ubiorów, bo kto wówczas miał internet w domu? Ba! Niewielu miało komputer! Siedziało się i wyczekiwało "30 ton" (to taka rzetelna lista przebojów, której już nie emitują :() i tak poznałam Evanescence, Apocalyptice, Metallice, Linkin Park. Z początku nie podobał mi się growl. Ale kochałam gitary tak mocno, jak smyczki. Pojęcia nie miałam, że istnieje coś jak metal symfoniczny czy cello rock. Pomalutku zdobywałam płyty, nagrywałam piosenki z radia na kasetę, na mp3 koleżanki pełnej techno zawieruszył się Nightwish... Powoli porzucałam pop dla prawdziwej muzyki. A ubiór? Cóż. To musiało jeszcze poczekać. Do 16go roku życia byłam blondynką z pasemkami ubierającą się na różowo. Uwierzylibyście? ;) Ale jak się pochodzi z małego miasteczka, od zawsze ma się przypiętą konkretną łatkę. Chciałam wymienić całą garderobę na czarną, ale a) nie miałam odwagi, b) nie miałam pieniędzy. Kiedy poszłam do liceum dotarło do mnie, że teraz nikt mnie nie zna, że wreszcie mogę być kim chcę. Zaczęłam od czarnych bluzek i dżinsów. Następnie namówiłam mamę na pierwszą długą, czarną spódnicę. Później na pierwsze glany (mam je do teraz). Kompletowałam biżuterię, ciuchy. Moim symbolem rozpoznawczym były jednak zawsze glany, czarny lakier na paznokciach i mocny, czarny makijaż oczu. Pisałam to już dziesiątki razy, ale moje liceum było mega tolerancyjne i nikt nam nie zwracał uwagi. Kiedy pewnego dnia przyszłam do szkoły w niebieskich włosach, też nikt nic mi nie powiedział (dobrze, że nie mam zdjęć z tego okresu :D). I tak doszłam do stylu, który mam teraz. A rodzice? Mama wiedziała, jakiej słucham muzyki, no nie dało się nie słyszeć mówiąc szczerze :) Ale niektóre utwory WT czy Epiki sama polubiła. Pokazywałam jej sukienki dziewczyn z CP, piękne gorsety (w Polsce wówczas istniał jedynie RMS a tam ceny były chore). Też się jej podobały. Uznała, że nie będzie się wtrącać i mogłam się ubierać jak chciałam. Wy musicie pamiętać o kilku sprawach. Przede wszystkim UDOWODNIĆ - nie obiecać, a udowodnić, że Wasz nowy styl ubierania nie wpłynie na wasze oceny czy obowiązki. Wielu rodziców tego właśnie się boi. Zatem - nie ma zmiłuj, zakuwamy! Ten argument potrzebny będzie też w szkole, która może się czepiać. Jeżeli oceny się nie zmienią, a może i nawet poprawią, to nawet najbardziej złośliwi nauczyciele nieco odpuszczą. W razie wezwania rodziców i próbach wymuszenia zmiany wizerunku - pamiętajcie, nikt nie ma takiego prawa, o ile w regulaminie szkoły nie jest zapisany zakaz makijażu, określony strój, itp. Po drugie - największym chyba lękiem jest to, że skoro się zmieniacie, to pewnie za tym stoi jakieś szemrane towarzystwo, sekta, alkoholicy i ćpuni. Ja wiem, że tak nie jest, Wy to wiecie, co za problem zaprosić znajomych i pokazać, że tak naprawdę wciąż jesteście tymi samymi nastolatkami, niezależnie od ubioru. Pograjcie razem w Twista (pamiętajcie przedtem zdjąć gorset :P) czy na konsoli, albo w planszówki; obejrzyjcie film, zróbcie naleśniki... Cokolwiek, byle razem. Normalka. Po trzecie - w kwestii ubioru naprawdę nie ma co przesadzać. Wiem, że inspirujecie się (dziewczyny zwłaszcza) zdjęciami z Castle Party, sesjami pięknie wystylizowanych modelek. Pamiętajcie - one nie chodzą tak na co dzień! Większość z tych pięknych outfitów to tylko stylizacje imprezowe, sesyjne. No okej, ja też mam zdjęcia w sukni na krynolinie, ale chyba nie sądzicie, że biegam tak po ziemniaki do sklepu? ;) Trzeba wypracować sobie swój look codzienny i imprezowy - różnią się one nawet u najbardziej purystycznych gotek, wierzcie mi :) To samo dotyczy makijażu ;) Ja z Adą (pomagającą mi pisać tu niektóre notki) w broniła się wtedy i miałyśmy okazję włożyć nasze suknie, będące za razem żywym obrazem tematu jej pracy. Jej nadawała się do tego bardziej niż nie chodzę tak na co dzień ;) Te same panie w warszawskim ZOO :PMniej oficjalny strój, bardziej codzienny. Różnica widoczna gołym okiem ;) Ach i uważajcie na symbolikę. Czasami może zostać źle odebrana, może obrażać czyjeś uczucia, dlatego warto wcześniej sprawdzić co oznacza dany wisiorek, który zamierzacie powiesić na szyi. Na dobrą sprawę trzeba pogadać, uargumentować Waszą fascynację i chęć wyrażania siebie poprzez ubiór. Jeżeli kręci Was np. victorian goth - możecie pokazać zdjęcia kobiet z II dekady XIX wieku - na dobrą sprawę to jest źródło mojej osobistej fascynacji i poprzez ubiór mam okazję "cofnąć się w czasie". Wy na pewno macie swoje własne inspiracje. Pamiętajcie, żeby w tym morzu możliwości odnaleźć samego siebie, bo kopia - nawet najlepsza - zawsze jest tylko kopią. Wasz wygląd ma być Waszym odbiciem, niech rodzice to zauważą, bo "chcę wyglądać jak ona" jest najsłabszym argumentem, wierzcie mi. Ta fascynacja może Wam przejść. Możecie zmieniać zdanie tysiąc razy, ale macie do tego prawo! Młodość jest tylko jedna. Chłopaki! Jak mama marudzi, że zapuszczacie włosy - zajrzyjcie do starych zdjęć w albumie rodzinnym ;] w latach końcu lat 70tych mało kto nie miał długich włosów - nawet mój ojciec, zagorzały antyfan metalu nosił długie pióra, może i Wy odnajdziecie w rodzinie kogoś, kto w młodości miał podobny pomysł - będzie wówczas łatwiej o argumentację. Przede wszystkim warto pokazać, że żaden strój, makijaż czy wisiorek nie zmieniają Was, jako człowieka na gorsze. Można powiedzieć, że właśnie taki wizerunek pomaga Wam zwalczyć nieśmiałość, kompleksy. I koniecznie powiedzcie, że liczycie na ich wsparcie. Jeżeli usłyszałabym to od mojego syna, to choćbym miała odruch wymiotny na jego styl ubierania się, nie pozwoliłabym nikomu mu dokuczać. Może zdarzyć się tak, że część znajomych się odwróci, albo będzie chciało się z Wami kumplować tylko, jak nikt nie widzi. A olać takich znajomych, będą nowi, fajniejsi, tolerancyjni! Droga młodzieży. Ogarnijcie przede wszystkim fakt, że Wasi rodzice widzą w Was dzieci, nad którymi przez ostatnie naście lat chuchali i dmuchali. Rodzice tak mają i koniec, nic tego nie zmieni. Wy widzicie to jako przesadę i krzyczycie "przecież mam już PRAWIE 18 lat!". No i spoko, taka jest kolej rzeczy. Ale Wy w swoich oczach dorastacie szybciej, niż w oczach rodziców. Oni wiedzą, że możecie jeszcze zrobić masę głupot, że będziecie mieli swoje wybryki i nie łatwo pogodzić im się z tym, że muszą dać Wam okazję do popełniania Waszych własnych błędów. Odpuśćcie im czasami, bo nie chcą źle. Ja też zrozumiałam to dopiero niedawno. A Wy jak sobie poradziliście z nakłonieniem rodziców? Łatwo poszło, czy byli zbyt apodyktyczni? Może macie jakieś rady, lub przeciwwskazania dla młodszego pokolenia? ;) Dołączył: 2013-04-02 Miasto: Liczba postów: 156 8 sierpnia 2013, 21:43 Od dłuższego czasu marzy mi się kolczyk w wardze- tak zwany labret. Niestety, moi rodzice są bardzo przeciwni kolczykom i tatuażom.. Nie są jakimiś surowymi ludźmi, na wiele mi pozwalają i da się z nimi pogadać, ale w tej sprawie.. Są nieugięci jak na razie. Chciałabym, żebyście się wypowiedzieli, jakich użyć argumentów, jeśli byście mieli jakiś pomysł.. Może są tu jakieś mamy, które wypowiedzą się, z czego wynika takie złe nastawienie do piercingu. Teraz idę do liceum jakby co, mam skończone 16 lat. Nie jestem jakąś wulgarną dziewczyną, po prostu podobają mi się kolczyki, ale też nigdy nie zrobiłabym sobie kilka kolczyków na twarzy, jeden mi wystarczy w zupełności ;) bedejedrna 8 sierpnia 2013, 21:46 Pewnie boją się, że się oszpecisz, zostanie Ci ślad po tym, będzie się paprać, co ludzie powiedzą.. A w ogóle to idziesz do liceum i nie wiadomo co na to nauczyciele i czy z góry nie skaże Cię to na ich dezaprobatę. Ja bym powiedziała im, że w razie gdyby Tobie się nie podobało, to zawsze można to wyjąć, więc nie ma to takiego problemu jak z tatuażem, że na całe życie. I, że ewentualnie zainwestujesz w delikatny kolczyk, który nie będzie wulgarny. Sama nie wiem.. Nigdy nie miałam takich zapędów, więc nie wiem jak Ci pomóc. Może posłuchać po prostu rodziców i póki co darować sobie ten pomysł.. Dołączył: 2013-07-09 Miasto: Liczba postów: 124 8 sierpnia 2013, 21:47 proponuje o prostu powiedziec rodzic ze kolczyk nie jest wyrazem buntu przeciwko niczemu ani nie jest oznaka wejscia w zle towarzystwo, tylko po prostu podoba Ci sie jako ozdoba i ze bardzo Ci zalezy na takim upiekszeniu ciala, mozesz tez pokazac zdjecia jakis znanyc ludzi z kolczykami (ale nie wisniewski hehe ) albo porostu dziewczyn ktore tez maja ten kolczyk tylko dla ozdoby! Dołączył: 2012-03-22 Miasto: Helsinki Liczba postów: 668 8 sierpnia 2013, 21:47 Moim zdaniem warto wstrzymać się z decyzją o kolczyku. Wątpię, aby w nowej szkole nauczyciele nie ocenili Cię po wyglądzie, gdy zobaczą go. Marzenia lepiej odłóż na później, chociażby za rok - może wtedy i rodzice będą bardziej tolerancyjni. Dołączył: 2013-01-13 Miasto: Lublin Liczba postów: 3330 8 sierpnia 2013, 21:48 Przyjdź do domu po prostu z kolczykiem. Znam parę takich sytuacji i zazwyczaj rodzice tych dziewczyn nie powiedzieli na to słowa, przecież Ci go nie wyrwą. Dołączył: 2013-07-13 Miasto: Poznań Liczba postów: 1207 8 sierpnia 2013, 21:52 Jak skończysz 18, nie będziesz potrzebowała pozwolenia. Cierpliwości. Dołączył: 2011-06-20 Miasto: Wajsówka Liczba postów: 6858 8 sierpnia 2013, 21:56 Ja też zawsze bardzo chciałam... i jak miałam 15 lat wróciłam z obozu już ze zrobionym :DPowiedziałam rodzicom przez telefon, zeby sie nie denerwowali. Wiem, że pspodobalo im sie to jak wygladam, bo zrobilam taki delikatny (1,2 mm sztanga) ostatnio minęło 10 lat i nadal mi sie nie znudzil :) Dołączył: 2011-01-16 Miasto: Liczba postów: 186 8 sierpnia 2013, 22:00 Miałam podobny problem.. Ale postawiłam rodziców przed faktem dokonanym (malutki kolczyk w nosie) :) A jak wyprowadziłam się od rodziców, zrobiłam sobie kolczyki, gdzie chciałam :) Teraz w sumie nie mają nic do powiedzenia^^ Dołączył: 2011-04-23 Miasto: Katowice Liczba postów: 2106 8 sierpnia 2013, 22:11 Nauczyciele w liceum nie uwielbiają kolczyków na twarzy wiec uważaj :)